|
| Wakacje rozpoczęliśmy od krótkiego pobytu na Chorwacji
na Istrii a następnie pojechaliśmy do Bolonii na coroczny festiwal
tanga ''Tangomania'', zwiedzając po drodze jaskinie w Postojnej
(Słowenia) i oczywiście Wenecję. |
 |
Festiwal trwał cały tydzień, część milong odbywała się
w Bolonii ale te główne podobnie jak i warsztaty w ośrodku rekreacyjnym
Piccolo Paradiso w pobliżu Sasso Marconi, jakieś 17 km za Bolonią. Z tego
względu najlepszym rozwiązaniem był przyjazd samochodem, bez którego poruszanie
się po Bolonii (niektóre milongi były na obrzeżach miasta) oraz dojazd
do Sasso Marconi byłby bardzo kłopotliwy. Jeśli chodzi o nocleg to najlepszym
rozwiązaniem był znajdujący się tuż obok ośrodka kemping.
Warsztaty
Lekcje prowadziły następujące pary:
- Pablo Villaraza i Dana Frigoli - film
- Osvaldo i Coca Cartery - film
- Javier Rodriguez i Andrea Misse - film
- Hugo Carrasco i Monica Marcich - film
- Claudia Codega i Esteban Moreno - film
- Sonja Armisen "Tangofusion"
- gościnnie - Roberto Reis i Maria Colimodio |
 |
 |
 |
Lekcje odbywały się na dużym zadaszonym tarasie a czasami
w fontannie ale biorąc pod uwagę upał niestety bez wody :) W tym samym
czasie były do wyboru 2 lub 3 lekcje toteż frekwencja rzadko osiągała
maksimum 15 par, przeciętnie było jakieś 8 par.
Na tarasie w tym samym momencie odbywały 2 lekcje na sali przedzielonej
na pół taśmą. Niestety - muzyka nie zna granic i dźwięki tanga jednej
grupy mieszały się np. z milongą lub tangiem drugiej. Plusem takiego rozwiązania
było to, że można było sobie podglądać co się dzieje w sąsiedniej ''zagródce''.
I dzięki temu zdecydowaliśmy się na lekcje Moniki i Hugo. Z kolei lekcje
u Estebana i Claudii uznaliśmy za potencjalnie szkodliwe dla zdrowia ze
względu na liczne gancha między nogami partnera :) Jeszcze bardziej wyczynowe
okazały się lekcje u Pabla i Dany :D. Z kolei lekcje tangofusion nie cieszyły
się dużym zainteresowaniem i chyba w większości zostały odwołane.
My zdecydowaliśmy się na wykupienie wszystkich lekcji u Javiera
i Andrei (z wyjątkiem tango show) oraz to co się udało u Osvalda
i Coci oraz Monici i Hugo. Wszystkie te 3 pary uczyły tanga tradycyjnego
w bliskim trzymaniu.
''Tango to w 50% technika a w 50% uczucie.'' |
|
|
Javier prowadził lekcje w bardzo spokojny i przemyślany
sposób, było dużo techniki i ćwiczeń i najwyżej jedna figurę na zajęcia.
Bywało też, że przez półtora godziny tylko chodziliśmy w bliskim trzymaniu
(o dziwo nikt nie protestował ;)) a mottem lekcji było zdanie ''taniec
w bliskim trzymaniu jest jak miłość a nie jak sex''; czasami lekcja przeradzała
się w publiczną dyskusję gdyż prowadzący byli wręcz zasypywani pytaniami
o różne problemy uczestników zajęć.
Osvaldo uczył bardzo dokładnie, szybko wyłapując błędy u tańczących. Do
tego trzeba dodać bardzo miłą atmosferę na lekcji dzięki czemu zajęcia
z nimi to była czysta przyjemność.
Hugo i Monica mieli bardzo indywidualne podejście na lekcji zwracając
uwagę na prawidłową technikę każdej pary z osobna.
Lekcje były prowadzone w j. włoskim lub hiszpańskim z
małym tłumaczeniem na włoski z tym że na warsztatach dominowali Włosi
(na wybranych przez nas lekcjach oprócz nas była tylko jedna osoba z poza
Włoch). Jeżeli prowadząca/y znał angielski to można było uzyskać tłumaczenie
ale w dużym skrócie. Tak więc można powiedzieć że nie były to dobre warsztaty
dla osób nie znających choćby biernie włoskiego czy hiszpańskiego.
Co miłe zajęcia rozpoczynały się najwcześniej o 13.00
i trwały do 20.00 a milongi od 22.30 do 4 rano tak więc było kiedy się
wyspać a nawet odpocząć w ciągu dnia. Zwłaszcza że od miejsca zajęć do
kempingu było 5 minut na piechotę (w szpilkach). Dzięki temu że ośrodek
był w lesie, w przedsionku Apenin 30-sto stopniowy upał w ciągu dnia dało
się jakoś wytrzymać, a w czasie milong nawet przydawało się jakieś wierzchnie
okrycie. Jeżeli kogoś nie odstraszyła cena (9-11 euro) to w ciągu dnia
mógł skorzystać z basenu a jeżeli jednak odstraszyła to mógł przejść się
500 m i popluskać w rzeczce.
Na sali gdzie odbywały się zajęcia było stoisko z włoskimi
butami i ubraniami do tanga. My tylko narobiliśmy sobie smaku - po wybraniu
2 par butów okazało się że nie można ich kupić bo są tylko na wystawę...
Milongi
Milongi odbywały się w tym samym miejscu co warsztaty.
Mimo że oficjalnie rozpoczynały się od 22.30 aby usiąść przy stoliku w
dobrym miejscu trzeba było przyjść przynajmniej 30 minut wcześniej.
Do tańca przygrywali wspaniali dj-owie m.in. nasz ulubiony dj Felix Picherna
z BsAs mający w zwyczaju zapowiadać tandy, cortiny oraz komentować ciekawsze
momenty w muzyce np. ''Mocniej maestro, mocniej!'' lub ''Następna tanda
maestro Pugliese. Będzie dużo pracy!''. W przypadku muzyki puszczanej
z płyt były to tanga tradycyjne w starych i nowych aranżacjach, ułożone
w tandy i cortiny. Na żywo natomiast grały zespoły Otros Aires i Los Cosos
de al Lao. Dodatkową atrakcją były pokazy tanga oraz oglądanie podczas
milongi często tańczących gwiazd (nie tylko z własnymi partnerami).
Włosi - obcokrajowców było bardzo mało - tańczyli trzymając się zasad
tańca w tłumie, toteż do kolizji prawie w ogóle nie dochodziło, co najwyżej
do ocierania się : ) W zasadzie jedynym mankamentem była miejscami bardzo
śliska lub dla odmiany tępa podłoga.
I tak po 4 dniach ciągłego tańczenia zmęczeni
ale zadowoleni udaliśmy się z powrotem na Chorwację na dalszy
wypoczynek. Festiwal wspominamy bardzo miło, były to jedne z najlepszych
warsztatów na jakich byliśmy i z pewnością jeszcze tam wrócimy
:) |
|
Wszystkie filmy z festiwalu (i nie tylko) można znaleźć na: http://pl.youtube.com/user/Grzmik
Organizatorzy festiwalu: La Milonga - www.lamilonga.it
Ceny
warsztaty: 1 lekcja - 25 euro, 2 lekcje - 45 euro, 3 lekcje - 65 euro,
4 lekcje - 85 euro, 5 lekcji - 100 euro, 6 lekcji - 115 euro; każda dodatkowa
lekcja powyżej 6 - 15 euro.
milongi: 15 -25 euro, pakiet 4 milong w przedpłacie 55 euro
nocleg dla 2 osób: camping - ok. 22 euro, hotel ok. 70 euro |